Ogłoszenie

Zwiń
No announcement yet.

Sztuka nęcenia a nie sypania...

Zwiń
X
 
  • Filtr
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
nowy post

    Sztuka nęcenia a nie sypania...

    Od jakiegoś czasu chodzi mi ten temat po głowie. Dlatego chcę się z wami podzielić moimi spostrzeżeniami , szczególnie z łowisk komercyjnych.
    Zastanawiam się czy ludzie jadący nad wodę na łowiska, myślą choć trochę zabierając ze sobą wiadra ziaren i worki 10 kilowe kulek?
    Od razu bije się w pierś i w pierwszym roku karpiowania sam takie błędy popełniałem , czytając ile to taki amur zje...
    Patrzę czasami i nie wierze w te widoki które widzę. Piątek na łowisku 8 ha jakichś 30 wędkarzy. Jeden sąsiad przez 45 minut wałkuje spombem miejscówkę. Wiadro kukurydzy do wody , Później kobra i kilogram kulek na start łowienia... I tak połowa ludzi . A później rano , że w nocy bez pika , że ryb nie ma. Albo złowione pojedyńcze ryby.
    Panowie przy nęceniu każdy niech się chwilę zastanowi...
    Co innego w tygodniu gdy na łowisku są 4 osoby, a co innego weekend gdy siedzi ich 30.
    Nie dość że tacy maniacy ograniczają sobie brania to jeszcze pozostałym na łowisku.
    Oczywiste jest że najlepsze wyniki na łowiskach osiągam od wtorku do czwartku. Wiadome są powody. Białoryb poradził sobie z weekendowym nęceniem, a przy rozsądnym nęceniu idzie przyciągnąć do siebie ładne ryby. Do tego sypiąc małe ilości dobrego "towaru" można sobie zapewnić dużą ilość brań.
    Coraz więcej łowisk ogranicza ilość ziaren które można zabierać na zasiadkę , co jest słusznym kierunkiem uważam.
    Pomijam temat przewijający się często na forach "spleśniała mi kukurydza" czy jak zbiorę pleśń z wierzchu to można sypać?
    i te odpowiedzi "jest jeszcze lepsza"
    A czy jak wam spleśnieje jedzenie to ściągacie ją i jecie ? polecam spróbować raz dobre zatrucie i rozterki znikną.
    Żeby było jasne nic co spleśnieje dziką pleśnią nie nadaje się do jedzenia , ani dla ludzi ani dla ryb.
    Oczywiście kiszenie czy fermentowanie tak teraz popularne może i przynosi efekty, jeśli jest robione z zachowaniem podstawowych zasad.

    Podzielcie się koledzy z waszymi spostrzeżeniami w tym temacie.

    #2
    Moje odczucia są podobne:
    *zawsze po weekendzie jest mnie brań, co niewątpliwie wynika z ilości wsypanego żarcia do wody(już nigdy na komercję nie pojadą od niedzieli)
    *limit ziaren jak najbardziej tylko jak to kontrolować?
    * "dobry towar" jeśli ryba żeruje i jest deficyt pokarmowy to konkurencja rośnie - w tym przypadku możemy nęcić budżetową kulką i taką zakładać na włos, nawet sama kuku starczy
    Jak to widzę przyszłościowo:
    Chyba nic się nie zmieni w tym temacie, zarówno wędkarze jaki i właściciele łowisk nie mogę z tym nic zrobić.
    Ze względu na szeroko pojętą promocję wędkarstwa karpiowego do wody poleci wciąż spora ilość napchanych dziwnymi dodatkami kulek,oraz orzechów, kukurydzy i innych magicznych zanęt, mających na celu zwabić kabana w łowisko kierując się zasadą im więcej tym lepiej....

    Komentarz


      #3
      A ja mam taką koszulkę i postępuje jak na niej jest napisane. Na ostatniej zasiadce wsypałem do wody 120 l fermentowanej kuku, 15 l fermentowanego orzecha i 5 kg kulek. Udało mi się kilka rybek .
      ps. Nęcę stosownie do pogody, rybostanu jak i żerowania ryb.

      Komentarz


        #4
        Moim zdaniem nęcenie zależy od kilku czynników. Są zbiorniki, gdzie wiadro zanęty jest wymiecone przez płotki w 10 minut i tam trzeba grubo sypać jeśli chce się dostać do karpi. Są takie gdzie łowi się punktowo i sypanie wręcz przeszkadza w łowieniu ryb. Pora roku na pewno też ma spory wpływ na nęcenie, im chłodniejsza tym mniej - takie moje spostrzeżenie szczególnie wiosną. Najważniejsze w nęceniu jest to, żeby wiedzieć co się dzieje dookoła, dlatego warto obserwować wodę, pytać innych a nie wrzucać (nie wrzucać) żarcia bezmyślnie.

        Komentarz


          #5
          Panowie a może podpowiecie mi jak zacząć nęcić na nowym łowisku, gdzie nie zagląda zbyt wielu karpiarzy(weekend też nie). Jest to głęboka piaskownia, gdzie jest tylko parę płytszych miejsc. Chciałbym nauczyć rybę gdzie znajduje się stołówka. Słyszałem że są tam duże amury. Nie chciałbym już pierwszego dnia przekarmic, a później mieć słabe brania. Czy pierwsze sypanie grube a później delikatnie spombem...jak często? Czy też może punktowo spombem i pva?

          Komentarz


            #6
            Zdecydowanie zaczął bym od ziaren z niewielką ilością kulek. Bardzo dobrze jeśli byś był wstanie kontrolować czy sypana karma znika. Jeśli jest tam woda przeźroczysta to jest do zrobienia. Uderzał bym w smaki słodkie, żeby leszczy zbytnio nie kusić.

            Komentarz


              #7
              Wczoraj wróciłem z 4 dniowej zasiadki na żwirowni w Holandii. Muszę przyznać że czegoś takiego jeszcze nie widziałem. Białorybu praktycznie brak. Najwyraźniej szczupak i okoń od wielu lat robią tam robotę. Kukurydza i kulki na płytszych miejscach pozostawały nie ruszane przez cały czas poza jedną nocą kiedy nad ranem udało się wyciągnąć pełnołuskiego. Misiek wyjadł prawie wszystko. Po nim wróciłem do punktu wyjścia. Dosypywanie nie miało sensu, zmieniałem tylko przynęte co 12h. Czasem pływające czasem tonące, wszystko na słodko. Ostatniej doby przewiozlem jeden zestaw na środek, na głęboką wodę(4.5m) gdzie sonda pokazywala jakieś ławice przy dnie, z dużymi sztukami. Do teraz nie wiem czy to był bialoryb czy drapieżniki. W każdym razie była spora odległość(prawie 200m) i co chwilę prądy podwodne nanosily mi na żyłkę główną spore ilości zielska. Zaczepy symulowaly brania i po kilku wypłynięciach po zestaw zrezygnowałem. Dodatkowo nie byłem w stanie sprawdzić czy zanęta znika. Być może któryś z was był na podobnym łowisku i ma jakieś rady...pozdrawiam
              Załączone pliki

              Komentarz


                #8
                Jeśli chodzi o łowiska komercyjne to nęcę bardzo mało, bo wiadomo, że zawsze koś przede mną już tam coś wsypał (PB z łowiska nowaki tylko przy małym woreczku PVA z pokruszonymi kulkami). Ale jeśli chodzi o łowisko nieopodal mojego domu (ex PZW) to jeżdżąc rok w rok od 7 lat wiem, że jak kilka dni wcześniej miejscówki nie zanęcę (około 30 szt. kulek z kobry na zestaw) to nie będę miał nawet pika.

                Komentarz


                  #9
                  Ja zawsze zaczynam od małych ilości, po dobie jeżeli nie wypracuje brania sprawdzam z pontonu lub kamerą czy towar znika, jeżeli tak to zwiększam porcje. Często przesadzając z ilością towaru zmniejszamy swoje szanse na złowienie karpia. Jestem zdania że każda woda jest inna i nie ma tu złotego środka

                  Komentarz


                    #10
                    Jeśli jest opcja sprawdzenia to super. Niestety na większości wód karpiowych nie ma takiej możliwości. Ale często mniej znaczy lepiej

                    Komentarz

                    Pracuję...
                    X